federacja.gry-online.pl

 

 

 

Prince of Persia: Piaski Czasu

Prince of Persia: Piaski Czasu jest czwartą edycją popularnej serii gier zręcznościowych, zapoczątkowanej w 1989 roku za sprawą Jordana Mechnera i firmy wydawniczej Broderbund. Nowy produkt powstał pod skrzydłami korporacji Ubi Soft Entertainment, a developingiem zajęło się słynne studio rodem z Montrealu, które stworzyło wcześniej m.in. Tom Clancy’s Splinter Cell. Wśród projektantów honorowe miejsce przewidziano rzecz jasna dla wspomnianego programisty – inicjatora sagi.

Kolejna odsłona przygód perskiego księcia została ponownie osadzona w fikcyjnym bliskowschodnim kraju z okresu rozkwitu średniowiecza. Główny bohater powraca z męczącej kampanii wojskowej i zatrzymuje się w gościnie u zaprzyjaźnionego władcy. W pałacu poznaje zdradzieckiego wezyra i pod jego wpływem uwalnia z klepsydry legendarne Piaski Czasu, stanowiące ogromne zagrożenie dla świata. Jednakże nieoczekiwanie pojawia się piękna, zagadkowa i potencjalnie niegodna zaufania niewiasta. Kobieta owa wydatnie wspomaga tytułowego herosa w przywracaniu normalnego stanu rzeczywistości.

Głównym założeniem rozgrywki jest eksplorowanie rozmaitych lokacji (orientalna architektura oraz charakterystyczna flora i fauna), celem podejmowania walki z napotkanymi przeciwnikami i odbierania pokonanym mniejszych lub większych fragmentów „kwarcowej zguby”. Te ostatnie są również źródłem nadprzyrodzonych mocy, związanych z kontrolowaniem upływu czasu, co czyni je szczególnie przydatnymi dla naszego śmiałka.

Autorzy postarali się o zachowanie elementów, specyficznych dla całego cyklu Prince of Persia, czyli wyjątkowo realistycznej animacji postaci ludzkich i pomysłowo rozwiązanego systemu posługiwania się bronią białą. Do tego dochodzi jeszcze wysoki stopień interaktywności otoczenia oraz szereg wirtualnych kamer, prezentujących przebieg akcji z perspektywy trzeciej osoby (TPP). Natomiast renderowaniem trójwymiarowej oprawy wizualnej zajmuje się specjalny „silnik” Jade, dysponujący bogatym wachlarzem zaawansowanych funkcji.

Gatunek: TPP
Wydawca: Ubi Soft
Data ukazania się w serii SuperSeller: 13 lipca 2005
Platforma: PC (CD-ROM)
Aktualna cena det.: 49,90 zł

Wymagania sprzętowe:
Procesor: Pentium III
800 MHz
Pamięć: 128 MB
Grafika: GeForce3
System: Windows 98/ME/2000/XP
Wymaga: DirectX 9.0
Dźwięk: Zgodna z DirectX
Napęd: CD-ROM 4x

Lara! Chodź no tu tutaj moje dziecko. Mam Ci coś ważnego do zakomunikowania. Dni Twojego panowania są już policzone. Przez tyle lat udawało Ci się być na topie. Zjednałaś sobie serca milionów osób. Tak jednak dalej być nie może. Ja na to nie pozwolę. Tylko nie śmiej mi się tu prosto w oczy. Ja wiem, że moje poprzednie uderzenie może i było chybione, ale tym razem będzie inaczej. Nie pomoże Ci nawet ten twój... jak mu tam... anioł ciemności? Ja tu teraz zarządzę. Jestem Księciem z Persji. Zapamiętaj to sobie, bo już wkrótce wszyscy będą o mnie mówili.

Jak ten czas leci... Ledwo co pamiętam moje pierwsze chwile spędzone nad wspaniałą grą „Prince of Persia”. W tamtych czasach był to tytuł wręcz przełomowy. Wszyscy, bez wyjątku, zachwycali się swobodą ruchów głównego bohatera, jego realistyczną animacją, fascynowały ich nieustanne pojedynki a sen z powiek spędzały niezliczone pułapki, które tylko czekały na mniej doświadczonych delikwentów. Na tym się jednak skończyło. Kolejne odsłony „Księcia Persji” nie były już raczej udane. „PoP 2” ukazał się w niemal niezmienionej formie i nie był już takim przełomem jak jego poprzednik, z kolei wydany kilka lat temu „PoP 3D” pogrzebany został przez koszmarne wręcz sterowanie. Swoje trzy grosze wcisnęła tu też wspomniana we wstępie Lara, która w tym samym czasie oferowała znacznie większą swobodę ruchów przy jednoczesnym zachowaniu odpowiedniej dozy grywalności. Wygląda jednak na to, że sytuacja ulegnie zmianie. Zapowiadany właśnie „Prince of Persia: The Sands of Time” na dzień dzisiejszy wydaje się wręcz pewnym kandydatem do zdetronizowania takich molochów jak „Tomb Raider”, „Blood Rayne” czy „Splinter Cell” (w tym przypadku biorę pod uwagę wyłącznie sam aspekt TPP, nie mam na myśli motywów ze skradaniem i „zabawą” ze światłem). To co pokazano na ostatnich targach E3 daje jednoznacznie do zrozumienia, iż autorzy poszli po rozum do głowy i zaczęli tworzyć kolejną grę z serii zupełnie od podstaw. Wygląda na to, że znikną problemy ze sterowaniem a sam produkt będzie niezwykle dynamiczny. Skupmy się jednak na tym co już wiadomo. Gdybania zostawię sobie na koniec :-)

Fabuła nowego „Prince of Persia”, zresztą jak już sam tytuł wskazuje, oscyluje wokół tak zwanych „Piasków Czasu”. W wyniku nieoczekiwanego zbiegu okoliczności ulegają one rozsypaniu. Po części jest to wina Księcia, który z racji swej wrodzonej nieostrożności spowodował rozbicie mitycznej klepsydry. Światu grozi zazębienie się przeszłości z teraźniejszością. Co więcej, wszystkie osoby, które miały z tym wydarzeniem jakikolwiek kontakt uległy przemianie. Trzeba więc będzie jak najszybciej pozbierać wspomniane ziarenka a zadaniem tym obarczony zostanie oczywiście tytułowy bohater. Nie obejdzie się też bez udziału Złego Wezyra, który pojawiał się we wszystkich poprzednich odsłonach serii. Jak widać, fabuła może i nie jest skomplikowana, ale w zamierzeniach twórców ma stanowić przede wszystkim spoiwo łaczące kolejne etapy i tłumaczące jak gdyby sens ich pojawiania się. Na moje oko będzie jej tyle co na przykład w „Blood Rayne” (kilka filmów FMV plus krótkie scenki na enginie co jakiś czas). Nie liczyłbym natomiast na nic więcej. Gra na pewno będzie w stu procentach liniowa a zakończenie przewidywalne (happy end?). Może to i jednak dobrze, bo i w końcu ma to być przyjemna konsolówka a nie produkt, nad którym przesiaduje się godzinami. Tyle chociaż dobrze, że wydawca gry, firma Ubi Soft, dość mocno przykłada się do takich nieinteraktywnych scenek. Jest więc szansa na to, iż ich poziom będzie co najmniej porównywalny z resztą rozgrywki.

Jednym z największych atutów nowego „Prince of Persia” ma być niebywały wręcz wachlarz zachowań, z których Książę będzie mógł skorzystać. Po tym co zobaczyłem (trailer ukazujący grę w akcji) jestem skłonny uwierzyć jej autorom na słowo. Już teraz, w tak wczesnym stadium produkcji, ogromne wrażenie robi płynność z jaką Książę wykonuje kolejne czynności. Zestawiając „Sands of Time” z „Prince of Persia 3D” można wręcz mówić o rewolucji. Jak dotąd nie spotkałem się z wieloma grami na PC, które mogłyby zapowiadanej grze dorównać. Momentami do tej granicy zbliżył się „Blood Rayne” chociaż tam bardziej skupiono się na widowiskowości walki wręcz. W przypadku „The Sands of Time” można śmiało powiedzieć, iż dopracowana będzie całość. Tytułowy Książę będzie potrafił biegać, skakać, wspinać się na pionowe słupy, wskakiwać na wyższe platformy, bujać się na linach a nawet biegać po ścianach. Motyw ten zaczerpnięto oczywiście z „Matrixa” przy czym ma być on odwzorowany znacznie lepiej niż miało to miejsce chociażby w „Jedi Knight II”. Duże wrażenie robi ogólna płynność w przechodzeniu z jednej czynności do drugiej. Finalny produkt będzie zapewne niezwykle dynamiczny. Tempo akcji spokojnie wyprzedzi wszystkie wymienione do tej pory tytuły. Oczywiście nie każdego to z pewnością ucieszy, bo i wiele osób nie ma wrodzonej małpiej zręczności. Jeśli jednak preferujesz taki styl zabawy to tym bardziej masz na co czekać.

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie wstępne projekty map. Pierwsze zestawy screenów, które już teraz udostępniono przedstawiają wspaniałe orientalne pałace czy nie mniej porywające świątynie. Te motywy w chwili obecnej przeważają. Wyraźnie widać, iż gra w założeniach ma być radosna i przyjemna. Oczywiście, nie zabraknie mrocznych katakumb czy lochów aczkolwiek te sprawiają wrażenie jak gdyby tylko były dodatkiem do całej wesołej reszty. Architektura już teraz przedstawia się pierwszorzędnie. Wiele poziomów będzie się rozgrywało na różnych płaszczyznach. Nie zabraknie więc licznych skoków nad przepaściami czy też ryzykownych wspinaczek. Spore wrażenie robi dbałość autorów o obecność uprzyjemniających zabawę detali. Wiele obiektów będzie można zniszczyć, przesunąć czy też po prostu podnieść. Miłośników serii nie powinna natomiast zdziwić obecność pułapek. Już teraz autorzy obiecują, iż na porządku dziennym będzie zmaganie się z nimi na niemal każdym z poziomów. Część z nich będzie od gracza wymagała samej zręczności, zdarzą się też jednak takie, w przypadku których trzeba będzie nieco pomyśleć. Przypuszczam, iż w końcowym produkcie można liczyć na połączenie tego co mieliśmy w kilku pierwszych „Tomb Raiderach” z pułapkami z „Prince of Persia 3D”.

Warto by było powiedzieć co nieco na temat walki z czasem, która będzie przewodnim motywem zapowiadanej gry. Przede wszystkim, trzeba zaznaczyć, iż rozbicie klepsydry spowodowało ogromne zmiany wewnątrz samej krainy. Większość zamieszkującej ją ludności została pochłonięta przez ciemność i to tylko od Księcia będzie zależało czy ich zdoła „wyzwolić”. Odbywa się to na zasadzie „odbierania” ziarenek czasu, które będą wyskakiwały z pokonanych przeciwników. Jeśli jednak gracz się nie pośpieszy to może dojść do sytuacji gdy powalony przeciwnik ponownie wstanie i trzeba go będzie jeszcze raz pokonać. Wszystko to zapowiada się bardzo smakowicie. Co więcej, Książę został zaopatrzony w specjalny Sztylet Czasu, który pozwoli na wykorzystywanie zbieranych ziarenek. W zależności od dokonanego wyboru będzie można na przykład zerknąć w przyszłość (prawdopodobnie jedynym zastosowaniem tej opcji okaże się konieczność rozwiązania trudniejszych zagadek), spowolnić otoczenie (tradycyjny „bullet-time”) czy też wręcz przeciwnie – zwiększyć szybkość poruszania się samego Księcia. Ten ostatni motyw przyda się jednak tylko w trakcie walk z większymi grupkami wrogów.

No właśnie, wypadałoby przytoczyć trochę informacji na temat hucznie zapowiadanych pojedynków. Co prawda na tak wczesnym stadium produkcji nie można jeszcze wydać jednoznacznego osądu na ich temat, ale myślę, iż nie ma się raczej czego obawiać. Dostępne filmiki (głównie z E3) pozwalają na wysunięcie wstępnych przypuszczeń. Pierwsze co rzuca się w oczy to niezwykła szybkość w jakiej są one toczone. W niektórych momentach przypominało mi to co działo się po załadowaniu Blood Rage w grze o przygodach półwampirzycy Rayne. Są one niezwykle widowiskowe. Wygląda na to, że do dyspozycji graczy oddanych zostanie mnóstwo ciosów, które dodatkowo będzie można łączyć w combosy. Te zaś powstaną na kilka sposobów przy czym do najbardziej widowiskowych sytuacji dojdzie dopiero po załączeniu Sztyletu Czasu. Książę będzie miał do dyspozycji dobrze znany mieczyk przy czym w dalszej części gry mają pojawić się jego ulepszone modyfikacje. Nie liczyłbym natomiast na żadne kusze czy jakieś inne środki perswazji. Przeciwników tytułowego bohatera już w tej chwili można zacząć dzielić na trzy grupy: sługusów Wezyra, nieumarłych dotkniętych mocą magicznych ziarenek piasku oraz wszelakich zwierząt.

Jednym z największych atutów gry ma być zastosowany silnik, który zwie się JADE. Muszę przyznać, iż po tym co zobaczyłem na trailerach jego możliwości sprawiają wrażenie niemalże nieograniczonych. Są ogromne plansze, jest mnóstwo detali i wspaniała gra świateł. Widać też, że autorzy nie oszczędzają na jakości zastosowanych tekstur oraz wyglądzie Księcia czy jego przeciwników. To dziwne ponieważ gra równorzędnie ukaże się na konsolach a te z racji ograniczeń pamięciowych nie mogą wyświetlać tak dokładnych obiektów jak współczesne PeCety. Z ostatecznym werdyktem wstrzymam się jednak do momentu premiery gry. Jednego można być natomiast pewnym. Wszystkie aspekty animacji głównego bohatera mają stać na najwyższym poziomie a to dlatego, że udział w pracach nad grą bierze Jordan Mechner. Jest on twórcą pierwszego „Prince of Persia”. Oczywiście „wachlarz” jego umiejętności nie ogranicza się do tej jednej serii :-)

No i proszę. Zapowiada się nam bardzo przyzwoity TPP. Kto wie, może i nawet jeden z lepszych w jakie przyjdzie nam wkrótce zagrać. O ile na konsolach bezstresowych nawalanek nie brakuje to już właściciele PeCetów nie mają zbytnio w czym wybierać. W zasadzie poza „Blood Rayne” żaden tytuł mnie ostatnio nie zdołał na dłużej przyciągnąć. Mam nadzieję, że „Sands of Time” co najmniej dorówna poziomem tej grze. Autorzy nowego „Prince of Persia” w każdym razie mają już u mnie jednego plusa – za szczerość. Nie zapowiadają swej gry jako czegoś przełomowego, nie próbują wciskać do tak rozrywkowej gałęzi motywów z innych gatunków. To chyba ten element przesądził o totalnej porażce „TR: Angel of Darkness”. „Sands of Time” ma szanse stać się tradycyjną grą akcji, w której przede wszystkim będą liczyły się nieprzeciętne zdolności manualne. I chyba o to większości z nas chodzi. Chcemy grywalności a nie wymuszonych innowacji. No cóż, pożyjemy, zobaczymy. Premierę gry zapowiedziano na listopad, ale bardziej realnym terminem wydaje się Gwiazdka 2003.

Jacek „Stranger” Hałas

copyright © 2000 - 2017 GRY-OnLine S.A.